Tym razem ze śliwek rosnących na południowych zboczach Zbocza... ...nie ma takiej drugiej na świecie... ...w świecie takiej drugiej nigdzie nie znajdziecie. Do rzeczy !
Nauczony zeszłorocznym doświadczeniem, przygotowałem dwa nastawy, aby wina wyszło więcej.
I NAWSTAW
- 7 kg śliwek (waga z pestkami, ale śliwy wypestkowane przed zalaniem)
- woda ok. 8 litrów (czysta, do rozpuszczenia cukru (zawarta w cukrze), do przygotowania matki)
- 1,7 kg cukru (1 kg dodany od razu, 0,35 kg dodane po 6 dniach, reszta po połączeniu)
- matka drożdżowa MALAGA
II NASTAW
- 6 kg śliwek (jw)
- 7 litrów wody (jw)
- 1,5 kg cukru (jw - proporcjonalnie)
- matka drożdżowa MALAGA
...mniej więcej po 2 tygodniach w temperaturze pokojowej odsączyłem owoce i zjadłem...
...nie no to się raczej do jedzenia nie nadaje... ;-) bez wyciskania przez płócienne szmatki, na durszlaku, odcisnąłem tyle na ile starczyło mi cierpliwości metodą dociskania przedmiotem cięższym. Nie filtrowałem tylko połączyłem dodając pozostały cukier.
...po kolejnych 3 tygodniach zlałem znad osadu i po teście organoleptycznym postanowiłem dodać 300 gram cukru.
...wino pracuje już prawie 2 miesiące, zakładam, że bez wspomagania klarowania się nie obejdzie, ale jeszcze trochę poczekam...
Niebawem kolejny przepis, na ten rok zaplanowałem jeszcze kilka eksperymentów...
/a tak nawiasem, to pierwsze wino które powstanie w nowym domu wina.../